Beszczel

Wieczór na najwyższym wzniesieniu w okolicy. By trochę rozprostować kości po dniu dreptania kładę się na ławce – obok otwartego plecaka. Leżę sobie grzecznie i kontempluję odcienie stali na wieczornym niebie. Kątem oka w oddali dostrzegam jakiś ruch na ziemi. Lis. Lis? No lis. Tutaj? No tutaj. Podchodzi – najpierw szerokim łukiem i powoli sukcesywnie […]