Sandały Keen Newport H2™ (model 2o1o)

Przez ostatnie dwa sezony miałem okazję używać tych butów na swoich wypadach z kanu, a że początkowe naprawdę duże zadowolenie z zakupu z czasem przerodziło się w lekką frustrację to postanowiłem napisać kilka słów od siebie 🙂

Na początek zdjęcie producenta:

Keen Newport

A teraz ciut mojego z podziałem na: wygląd, wygodę, wytrzymałość i na koniec małe podsumowanie. No to wio 🙂

Wygląd

Widok z profilu kryje największe zaskoczenie jakie towarzyszyło wyjmowaniu buta z pudełka: sandały mają bardzo szeroką część chroniącą palce 🙂 To cokolwiek inny “dezajn” w stosunku do oferty innych producentów – bardzo charakterystyczny, przez co naprawdę trudno pomylić je z sandałami na przykład Tevy.

Wygoda

Przez kilka poprzednich lat używałem sandałów Asolo Scrambler, więc dobrze wiedziałem czego mi potrzeba i przyznam, że Newport’y H2 pozytywnie zaskoczyły mnie w każdym względzie. Są wygodne. Doskonale opinają stopę. Nic nigdzie nie obciera. Nic z niczego nie spada (co było zmorą w nieco rozchodzonych Scrambler’ach). Wentylacja co najmniej dobra. Są nieco przyciężkie, ale w granicach komfortu. Podeszwa jest na tyle sztywna by mieć komfort przy stawianiu stopy na gałęziach czy kamieniach i na tyle miękka by nie czuć się jak w drewniakach. Po dwóch sezonach nie mam żadnych zastrzeżeń co do jej trwałości – po prostu nie widać śladów jej używania.

Przyczepność podeszwy jest co najmniej bardzo dobra. Oprócz spływów wżywałem tych butów wielokrotnie na sesjach plenerowych gdzie przychodziło mi człapać w wodzie (rzeki, fontanny) i ani razu trzymając w rękach raczej drogi sprzęt fotograficzny nie miałem problemu z zaufaniem do przyczepności tych Keen’ów 🙂 Czy mamy do czynienia z podeszwami idealnymi? No niekoniecznie – na mokrym drewnie lub na wodorostach porastających kamienie sandały te są śliskie jak każde inne obuwie w kontakcie z taką powierzchnią : No nie ma bata 🙂

Może jednak są jakieś wady w tej kwestii? Ano są 🙂 W każdym razie ja trafiłem przynajmniej na jedną. Jeżeli zdarzało  mi się poruszać po miękkim dnie rzeki które składało się ze żwiru to notorycznie w rejon palców wpadały drobne kamyki, których wypłukanie z buta metodą “stoję na jednej nodze a tą z kamykiem w bucie poruszam w wodzie na wszystkie strony” nie przynosiło skutku. Zazwyczaj kończyło się to  zajęciem miejsca bokiem na ławeczce w kanu z nogą (nogami) za burtą, zdjęciu buta, wypłukaniu go i założeniu już siedząc normalnie.

W Internecie można się spotkać z negatywnymi opiniami na temat skuteczności zastosowanej w bucie technologii “antybakteryjnej”. Może z powodu częstego kontaktu z wodą, może z powodu niewielkiej agresywności własnej flory bakteryjnej 😛 – w każdym razie ja nie narzekam na zapachy towarzyszące ich używaniu 🙂

Wytrzymałość

Z racji tego, że sandały te do tej pory były wykorzystywane intensywnie (ale nie poniewierane) głównie przy okazji pływania po rzekach z przewagą kamienistego dna już po kilku spływach ujawniło się w nich coś, co sprawiło, że w chwili obecnej nawet nie tyle każde ich użycie nad/w wodzie, co po prostu założenie ich na nogę przy dowolnej innej okazji przyprawia mnie o lekką frustrację. Żeby nie było – nie mam żadnych zastrzeżeń co do trwałości/jakości podeszwy, gumy obejmującej palce czy też pasków w przedniej części buta. Tutaj po dwóch sezonach nie widać śladów używania.

“Schody” zaczynają się w chwili gdy dojdziemy do paska osłaniającego kostkę i podtrzymującego na odpowiedniej wysokości pasek obejmujący część stopy za piętą. Kilka poniższych zdjęć wyjaśni lepiej niż słowo pisane to z czym jest problem:

Keen Newport

Keen Newport

Keen Newport

Keen Newport

Dodam tylko, że przecieranie zaczęło się po dwóch tygodniach wodnego używania, a to co widać na zdjęciach jest efektem spływu 5-6 rzekami (ok. 6 tygodni codziennego kontaktu z wodą i 4 tyg. kontaktu kamienistym dnem rzeki).

Podsumowanie

W przypadku Keen’a i modelu Newport H2 mamy chyba do czynienia z chyba bliskiemu ideałowi pomysłowi na sandały do zastosowań wodnych. Jednak dobór materiałów w części obejmującej kostkę to zdecydowanie “wtopa” ze strony producenta. Jak dla mnie to zdecydowana porażka niwelująca w zasadzie wszystkie zalety tego modelu.

Kończąc mogę jedynie stwierdzić, że dla mnie te buty w opisywanej wersji 2o1o i praktycznie nie zmienionej do dziś, a dostępne w niektórych sklepach – np. InterSport w promocji za ok. 26oPL nie są warte tych pieniędzy. Tutaj za but, który tak naprawdę posłuży w miarę intensywnie jeden : ( sezon kwota 1ooPLN wydaje się być granicą rozsądku …

EDIT (2012.08.13)

W pierwszej wersji wpisu błędnie (za zamieszanie przepraszam) zamieściłem poniższe zdjęcie modelu z roku 2o12 – to faktycznie Newport, ale nie wersja H2 tylko ta zwykła – “spacerowa” : )

Keen Newport

Natomiast model Newport H2 na rok 2o12 to raczej kosmetyczne (na oko) zmiany. Mocniejszą i dzięki zastosowanej innej skórze trwalszą w użytkowaniu może się okazać właśnie ta prostsza wersja ze zdjęcia powyżej.

Jak jest w praktyce? Nie wiem, ale jeżeli będę miał kiedyś okazję przetestować nowszą wersję Newport’ów – zarówno zwykłego jak i H2 i napisać o różnicach coś pozytywnego to z pewnością to zrobię 🙂 Bo but jest naprawdę wart uwagi, tylko relacja ceny do trwałości wypada fatalnie :

____________________________________

Linki:

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *