Outdoor w czasach zarazy. [DE] Leitzach

Odcinek, który płynęliśmy z Jackiem w większej części miałem okazję poznać z perspektywy siodełka rowerowego – bo rower za “wahadło” robił : ) Niby więc zaskoczeń nie powinno być, ale były. Leitzach między Hammer a Wörnsmühl to w sumie dwie rzeki: pierwsza przez mniej więcej 3-4 km od startu to uregulowane koryto z kilkunastoma małymi progami. Niesie przyjemnie a czystość wody to absolutna pierwsza liga Alp. Tuż za mostem za Fischbachau renaturalizowano koryto rzeki demontując jaz i pozostawiając w jego miejscu kamienną szachownicę. Samo utworzone w tym miejscu bystrze przyjemnie podnosi poziom adrenaliny 🙂 Od tego momentu rzeka (z jednym przystankiem z Achau – elektrownia bodaj) płynie sporadycznie reuregulowanym nurtem aż w pobliże Wörnsmühl.

Logistycznie warto zaczynać i kończyć tam gdzie sugeruje to opis w Kajaktour.de bo szczególnie w przypadku końca spływu pchanie się w obejście _pierwszego_ progu przed Wörnsmühl to głupota niewarta wysiłku. Przerobiliśmy, więc wiemy o czym piszemy 😉 34 cm na Peglu w Staudem gwarantują, że szorowania po dnie generalnie nie będzie, choć po prawdzie 5cm więcej i pływanie było by już naprawdę komfortowe 🙂

Leitzach pegel

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.