[AT] Kühtai / Wetterkreuzkogel + … 📷

Tłuc się tyle kilometrów by dwa tygodnie później odwiedzić tę samą dolinkę? Łi 🙂 Aura tym razem nie dopisuje, za to zjazdy będą (jak się okaże) solidniejsze niż poprzednio.

Zaczynamy od wejścia na Wetterkreuzkogel – te do samej kopuły szczytowej nie przedstawia specjalnych trudności. przed samym szczytem przestaje być banalnie – z banalnego (nomen omen) powodu: szczyt jest tak popularnym celem na tury, że całe pole podszczytowe nawierzchnią przypomina próg jaki pokonuje się na początku tury. Słowem wyślizgane i zalodzone to to 🙁

Wetterkreuzkogel
Wetterkreuzkogel
Wetterkreuzkogel

Marcin lubi sobie utrudniać życie i śladem obserwowanego z podejścia lokalsa wchodzi na sąsiedni szczyt by zjechać po jego drugiej stronie. Pozwalam sobie mu nie towarzyszyć 😀

Wetterkreuzkogel

Po jakichś 150metrach zjazdu (w pionie) odbijam na wschód i po tym jak znów jesteśmy w komplecie zaczynamy podejście pod … no właśnie to jest ten tytułowy “+”. Pojęcia nie mam jak się nazywa ta przełęcz, ale dwa tygodnie temu widzieliśmy z Myszką ślady na nią prowadzące, więc dziś z Marcinem nie zastanawiamy się za bardzo i wbijamy się w dość szeroki kuluar wyprowadzający na tę tajemniczą przełęcz.

Wetterkreuzkogel

Mi wystarcza zjazd w naprawdę rewelacyjnych warunkach, Marcin do dzisiejszego tortu jednak szuka wisienki i znajduje taką w postaci dość stromego kuluaru opadającego z grani wyprowadzającej na Wörgegratspitze. W pewnym momencie patrząc jak przedziera się w stronę miejsca gdzie ma zacząć zjazd zaczynam układać sobie w myślach to co powiedzieć jak będę dzwonić na 112. Bo dla takiego tchórza i cykora jak ja wygląda to naprawdę grubo 🙂 Gdy znika mi z oczu przypinam narty i sunę na dół.

Wetterkreuzkogel

W połowie kuluaru przystaję i z aparatem w ręce zastygam w oczekiwaniu na odgłos osypującego się śniegu. Na szczęście sklecony na przełączce tekst nie jest potrzebny bo śnieg osypujący się kuluarem to dla mnie sygnał, że zaczął się zjazd 🙂

Wetterkreuzkogel

Do parkingu wracamy po wschodniej stronie doliny – do trawersu wyprowadzającego wyżej na Hintere Karlesspitze śnieg nadal jest rewelacyjny (niezmiennie puch do połowy łydki na solidnym podkładzie) i tylko marne kontrasty – z którymi przegrywają również żółte okulary – nie pozwalają się cieszyć tym zjazdem tak jak on by na to zasługiwał 🙁 Jako, że nie mam ochoty na ponowne zaliczanie w zjeździe startowego progu proponuję by na jego krawędzi uciec w prawo. Pomysł okazuje się strzałem w 1o-kę – było zarąbiście. Na początku sezonu może to być słaby pomysł ale jeżeli tylko traficie gdy ogólnie śniegu będzie dość to zdecydowanie polecam 😉