[AT] Berliner Höhenweg (aka Zillertaler Runde) 2/2

Po dzionku restu na wysuszenie się wykombinowaliśmy by zrobić tak, że: jedziemy do Ginzing, tam parkujemy i idziemy w stronę Geierhütte ale tylko w jej stronę bo spać chcemy na dole najchętniej przy pomieszczeniu kolejki tak by w razie deszczu się do niego schować. A następnego dnia przez Nördliche Mörchnerscharte (2872m) do Berlinerhütte i na dół. Jak dojdziemy tam przed 18:oo to jeszcze się na autobus załapiemy jak się spóźnimy to zostanie stop. Pierwszy dzień to jakieś 6oo metrów podejść drugi to 12oo podejść i 16oo do zejścia. Druga opcja to Greizer Hütte z noclegiem i następnego dnia do doliny której wlot jest bliżej Meyerhofen. Ten wariant ma te wady, że raz idziemy w koszty (schronisko), dwa że zejście jest po zbóju długie i do samochodu – przy słabym stopie – wracamy pod górę. Po drodze do Ginzing robimy jeszcze zakupy. Na miejscu w informacji turystycznej zgarniamy jeszcze dość sensowne mapy i zaczynamy debatować nad wspomnianymi wariantami. Ostatecznie samochód zamykamy o 13:oo i w trzy godziny na spokojnie dochodzimy do stacji kolejki.

Słońce piecze znów mocno – przypomina się pierwszy dzień w dolinie. W każdym razie tempo mamy spacerowe i raczej pilnujemy nawadniania niż czasu.

Na miejscu przez kolejne dwie godziny po prostu kręcimy się po okolicy i obserwujemy specyfikę komunikacji w tej dolinie czyli kursującego między wlotem doliny a tym miejscem VW Transport’era : ) Gdy robi się już pusto to schodzę do najbliższego strumienia poniżej nas po wodę i bierzemy się za gotowanie. Plan na juro mamy taki, że pakujemy się i idziemy do rozdroża by gdzieś w jego okolicy zrobić sobie śniadanie. Na niebie jest kilka chmurek, ale zasugerowani sprawdzalną prognozą z YR.no nic sobie z tego nie robimy.

Budzik ustawiony na 6:oo tym razem nie wyrywa nas z głębokiego snu, bo oboje już nie śpimy : ) Trzymając się założeń z poprzedniego dnia pakujemy się i ruszamy w górę. Lekkim zaskoczeniem rano jest fakt, że powyżej nas parkuje jakiś samochód – widać spaliśmy bardzo twardo skoro nie odnotowaliśmy żadnego ruchu nocy. Do rozdroża między schroniskami było 2oo metrów w pionie i jakieś dwa kilometry i jesteśmy tam lekko przed 8:oo. Kierunkowskaz informuje, że do Berlinerhütte jest 5h. He he : ) Za rozdrożem na morenie w ramach śniadania udaje mi się przypalić mleko, więc müsli jest takie so ; ) Było też trochę biegania za wodą do umycia garnka i zabrania zapasu w górę. Z miejsca gdzie jedliśmy było też w końcu widać jak dalej idzie szlak – jak pokazałem Myszce startową drabinę to od razu usłyszałem, że zawracamy ; ) Oczywiście nie zawróciliśmy : )

Para która pojawiła się pod drabiną tuż po nas na spokojnie się przebiera i niestety nie mam okazji by zrobić jakieś zdjęcie z ludźmi trochę bardziej pstrokato ubranymi niż my. Swoją drogą ta drabina jest dla nas punktem odniesienia bo będąc na 1850m do przełęczy jest 1ooom i łatwo to sobie setkami odliczać. Po początkowej drabince mamy kilka lekko eksponowanych trawersów łącznie z ubezpieczeniem stalową linką po czym teren lekko się kładzie i mniejszymi lub większymi zakosami idzie się aż do przełamania terenu w okolicy 255om. Po drodze widoki całkiem fajne, fajnie też obserwować ile trzeba podejść by się zrównać z Greizer Hütte (2227m).

Gdzieś w połowie stoku pojawiają się pierwsi schodzący z przełęczy – szacun za tempo i godzinę o której wstali : ) Zygzaki na trawiastym zboczu wydają się nie mieć końca ale w końcu się kończą : ) Pogoda dopisuje jest słonecznie ale powyżej 2ooom już niezbyt upalnie. Człapiemy każde swoim tempem i co sto metrów zrobionej wysokości czekam na Myszkę by się wspólnie napić i dopiero wtedy ruszam dalej.

Niemniej ogólnie to nasze tempo jest takie se – generalnie cały czas jesteśmy wyprzedzani – tyle, że nie mam z tym żadnych problemów : ) Przełamanie terenu przynosi sporą zmianę – kończy się ziemia i trawa a zaczyna ziemno-kamieniste zbocze. Zanim jednak wejdziemy w ten teren robimy sobie nieco dłuższą przerwę by poprzyglądać się panującemu już tu ruchowi. Gdy już ruszamy to pierwsze metry są dość czujne – zbocze się tu obsunęło i nie jest stabilnie, później jest już lepiej. Pojawia się nawet nieco ziemi a na niej ścieżka więc w zasadzie jest komfortowo. Jedynie ostatnie metry przed przełęczą to powrót stalowych linek i chwilami trzeba swoje odczekać by przepuścić osoby idące z góry. Sama Nördliche Mörchnerscharte zaskakuje głownie tym, że nie ma na niej żadnej tabliczki czy drogowskazu przy którym można by sobie zrobić zdjęcie. No to robimy zdjęcia sobie nawzajem : ) Zbyt długo jednak nie przesiadujemy – mamy przed sobą długie zejście i fajnie ten dzień zakończyć kolacją jeszcze przy świetle słońca. Dolina po drugiej stronie przełęczy przynosi nieco wspomnień z Nepalu – o tyle, że jest to po prostu istotna zmiana terenu.

Przed nami teren relatywnie połogi a przy tym ponury tak, że śmiało można by go nazywać Pustkowiem Snauga – kilka pól śnieżnych i kamieniste pagórki na których nawet jak jest ziemia to niewiele rośnie. Z oddali dochodzą dźwięki dzwonków owiec i zastanawiam się co one tu znajdują do jedzenia.

Plusem jest widok na szczyty i lodowce w oddali. Lodowce oczywiście cofnięte, ale coś ich tu jeszcze jest. Gdy pojawia się pierwsza trawa to pojawia się pierwsza dzika fauna – trafiamy na dwa świstaki.

Do Berlinera od przełęczy jest nieco ponad 8oo metrów zejścia i uporaliśmy się z tym dość sprawnie robiąc po drodze tylko jeden dłuższy popas by coś przegryźć, przy okazji zrobić kilka panoram i spróbować wypatrzeć gdzie idzie szlak na przełęcz w stronę zbiornika zaporowego.

Dół udaje mi się wypatrzeć – górę już nie. Przed schroniskiem mamy zarąbisty – choć dość ograniczony widok na kanion jakim płynie potok mający swe źródła stawkach, które mijaliśmy powyżej.

Przy schronisku od samego schodzenia zaczynają nas już solidnie boleć nogi, więc przerwę na piwo i rosół z czymś w rodzaj kotleta mielonego z białego mięsa wykorzystujemy też na to by zdjąć buty i schłodzić stopy. W każdym razie jestem lekko zawiedziony wentylacją w moich Maindlach AirRevolution – ona zdecydowanie nie jest “Revolution” : ( O butach Myszki nie wspomnę. Z Berlinera do Alpenrose Hütte schodzi się szerokimi kamiennymi płytami. Od schroniska jest to już szuter. Ciekawostką jest zbiornik zaporowy z którego … nic nie wypływa! Dopiero na mapie topo widać, że jest jakiś odwiert który tę wodę przenosi do zbiornika zaporowego w sąsiedniej dolinie. Poniżej zbiornika z każdym mijanym strumykiem ten potok znów odzyskuje wodę, ale jest to naprawdę niewiele w stosunku do tego co by mogło być gdyby nie odwiert. A poza tym dolinka piękna i zdecydowanie chciałbym tu wrócić na tury do tego winterraum’u. Poniżej Alpenrose droga opada dość wolno i miejscami prowadzi po wylanych betonowych płytach zamocowanych na stalowych profilach do ściany – zastanawiam się jak tu jest w zimie i jak się po tym bezpiecznie poruszać bo barierek niet a obok spora lufa : ( Po prawej mijamy “alm” i kilka zabudowań na nim po czym do Grawadhütte droga schodzi już kilkoma krótkimi i ostrymi serpentynami. Mniej więcej też wtedy pojawia się widok na naprawdę długie wodospady które w zamarzniętej wersji po raz pierwszy widziałem tej zimy.

Faktycznie nie są jakoś strome, ale dwieście metrów mają jak nic – jest się po czym wspinać. Poza tym nie udaje mi się wypatrzyć sensownej drogi podejścia pod nie – ani zboczem od schroniska (chaszcze) ani też dołem z dna doliny (kanion).

Może się okazać, że jeden dzień trzeba będzie przeznaczyć na rozpoznanie terenu, jakąś turę wyżej i może zostawienie szpeju a drugi by uderzyć już rozpoznaną drogą na lekko. Na parking przy gasthofie docieramy już przed 19:oo więc o autobusie nie ma mowy ale mamy dużo szczęścia (znów – yes! yes! yes! – tym razem nie dochodząc nawet do końca parkingu) po kierowca z wozu strażackiego zapytany czy jedzie w stronę Gizling zabiera nas na dół do tej wioski. Konkretnie to zabiera nas dosłownie pod budynek informacji turystycznej przy którym parkujemy! Dopiero teraz – już po wyjściu z samochodu – przybijamy sobie z Myszką “żółwika” – za nami w końcu fajna trasa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.