Drawa

Zdecydowanie nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Nawet nie o to idzie, że próbowaliśmy, raczej o skalę zmian – zarówno tych zastanych jak i tych w naszych głowach. Drawa była naszym kanujkowym debiutem i wtedy było to naprawdę mocne doświadczenie : ) Wszystko nowe i wszystko ciekawe. Powrót po latach to mieszanka sporej dawki rozczarowania i małej dawki fascynacji. Rozczarowania za: zakwit na jeziorze Drawskim (tu w pamięci była fantastycznie czysta woda), z obecnej perspektywy tak nudny jak to tylko możliwe odcinek w trzcinach i trawach pomiędzy Złocieńcem a jeziorem Lubie oraz totalnie spacyfikowany przez wędkarzy pewien fantastyczny kiedyś cypelek na Jeziorze Lubie : ( Fascynujące są nadal chmury ważek jakie nam towarzyszą oraz klasa jaką trzyma Drawa między jeziorem Lubie a początkiem poligonu. Jeżeli kiedyś wrócimy w ten rejon to raczej tylko na jeden dzień i właśnie tu, reszta – jeżeli to nie jest Twój pierwszy raz na Drawie – jest naprawdę do pominięcia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.