Bóbr

Wypad miał być na szybko i lekko oraz na zakładkę. Na szybko, bo Myszka mogła się wyrwać z pracy tylko na jeden dzień (czyli do dyspozycji były 3). Na lekko (bez walizki z lustrzanką i tylko z dwiema beczkami) bo to w końcu król przenosek, więc żeby za dużo nie chodzić. A na zakładkę, bo zaczęliśmy na odcinku, który w ubiegłym roku poznałem pływając z Gabrielem a kończyliśmy w Żaganiu czyli łapiąc się na odcinek poznany przy okazji pływania na Kwisie.

Przeczochrał nas ten letni Bóbr po mieliznach za elektrowniami, dał w kość przenoskami i lekko przypalił. Ale było też coś za co będziemy tę rzeką pamiętać długo i mile: za noclegi jakie nam zafundowała. Na pierwszą noc rozbiliśmy się na żwirowej łasze, na drugą do własnej i wyłącznej dyspozycji mieliśmy już całą wyspę. Karaiby to nie były, ale ognisko robiło taki klimat jaki nad wodą uwielbiam.

2015-06-06-012-Bobr

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.