[AT] Ice Report: Pitztal [ 25 II ]

Danie dnia to dziś Stallkogelfall – lodospad który bardzo fajnie prezentował się w ubiegłym tygodniu i po kilkudniowej odwilży miał szansę zachować się w dobrej kondycji. I faktycznie jest : ) Podejście nie sprawia już problemów logistycznych – wszystko widać jak na dłoni.

Stallkogelfall

W połowie podejścia widzimy, że nad nami jest już ktoś i że prowadzący wbija się w trudności. Korzystając z okazji robię kilka zdjęć. Dziś dziaby w lód pierwszy wbija Tomek.

Stallkogelfall

Stallkogelfall

Jego stan po lewej wypada z abałaka wzmocnionego dodatkowo śrub. Jakimś mykiem przy operacjach na stanie Tomek posyła w dół swój przyrząd. Na szczęście mam w zapasie AlpineUp’a Mammuta. Gdy już na spokojnie zaczynam się przyglądać temu co mam poprowadzić to po raz pierwszy do dawna nachodzą mnie wątpliwości czy dam radę.  Teren jest za WI 4/4+ więc górka tego co sam prowadzę. Pierwsze metry nie sprawiają problemu bo jest relatywnie połogo. Powyżej już jest poważniej, na szczęście jednak wspinanie wspierają nawet nie tyle kieszonki po poprzednikach co sama struktura lodu – są jakieś farfocle i inne nierówności w których dziaby siadają bardzo dobrze. Niemniej jest to już naprawdę bliskie pionu i po kolejnych kilku przelotach zaczyna mnie wybierać – szczęśliwie w terenie w którym dość dobrze się stoi co oznacza, że da się ciut zregenerować przedramiona. Gdy lód zaczyna lekko dudnić pod dziabkami skręcam w lewo w stronę nie dość, że terenu nieco łatwiejszego to na dodatek takiego na którym z rana nie operuje słońce : ) Stąd do przełamania jest już tylko kilka metrów. Stanowisko to – tak jak się tego spodziewam po poprzednich – abałak – a nawet dwa. Gdy jesteśmy w komplecie szybko sie ogarniamy i jedziemy na dół. Po drodze nad plecakiem, który zostawiliśmy na dole znajduję jeszcze zgubę Tomka – nawet nie wygląda na poobijaną. Teraz już tylko szybciorem do czekającego na dole samochodu. Pierwsza część wieczoru wypada pod znakiem skoków narciarskich, wspinania w Norwegii i … odlewania żeliwa – ale to już inna historia. Magda, Adam – fajnie było się spotkać : )

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *