[AT] Ice Report: Bad Gastein [13 III]

Na parkingu za stacją kolejową Bockstein zastajemy biwakujących Czechów : ) Czemu nie jestem zdziwiony? My już po kolacji ograniczamy się do rozstawienia namiotu i przyszykowania sobie spania. Plecy w kontakcie z równą powierzchnią dają znać o tym, że dzień był długi, ale na szczęście sen przychodzi szybko. Po przebudzeniu się stwierdzam, że namiot jest podejrzanie mokry, co jest o tyle zastanawiające, że deszczu ani w nocy ani rano nie słyszałem. Wystawienie głowy na zewnątrz wyjaśnia wszystko: nad ranem zaczęło padać i napadało jak na razie 2cm puszku. W tym wciąż sypiącym śniegu robimy sobie śniadanie po czym pakujemy się na wspin.

GasteinerTal

Wychodzimy dosyć późno, po 9.oo co sprawia, że pod “naszym” dzisiejszym lodospadem jesteśmy czwartym – ostatnim zespołem : ) Podobny tłok jest na sąsiednim “Mordorze”, tam też walczą przynajmniej 3 zespoły. Pozostaje cierpliwie czekać. Szczęściem w nieszczęściu jeden z zespołów kończy po pierwszym wyciągu a inny może 20 metrów wyżej. Dziś znów ja zaczynam. Początek jest mało wymagający ale lodospad zaskakuje inaczej. Gdzieś na tych pierwszych metrach przewalają się przeze mnie dwie spore lawinki pyłowe. Dziwne uczucie stać tak pod sypiącym się śniegiem. Po kolejnych kilku minutach kolejna lawinka pyłowa w żlebie obok zasypuje mój plecak a worek Jacka znosi kilka metrów niżej. Wpinam się ekspresem do przelotu i proponuję Jackowi by przeniósł je gdzieś indziej.

Pod koniec wyciągu robi się nieco pionowo co moje łapki zdecydowanie odczuwają. Dobrze, że dziś przy delikatnym plusie lód jest bardzo przyjazny dziabkom : ) Ostatni nieco nerwowy moment to miejsce w który trzeba opuścić lodospad by dostać się do wiszącego stanowiska – taki szpaaaaagat w rakach. Sam stan z dwóch kotew zapewnia pełny komfort psychiczny : ) Jacek po dojściu wkręca sobie drugą śrubę przed łańcuchem robiąc mini stan w lodzie i podczepia się do łańcucha na długiej taśmie. Po sklarowaniu sprzętu rusza dalej – oczywiście jak to on – tam gdzie nie ma trudności szukając ich : ) Ja asekurując i obserwując inne zespoły odnotowuję trzy kolejne lawinki pyłowe co raz bardziej zasypujące nasze plecaki. Drugi wyciąg to dwa pionowe miejsca przedzielone nieco bardziej płaskim terenem. Linia kończy się pólkiem śnieżnym i kolejnym pancernym stanem. Zjazdy w takich warunkach to czysta przyjemność : )

GasteinerTal

Jeszcze tylko rzut oka na tonącą w chmurach i fatalnie wylaną tej zim arenę i pozostaje już dreptanie na parking. No i jednak żal, że to dla mnie było to ostatnie lodowe wspinanie tej zimy : \

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *