Dunajec czyli wtopa :)

Czemu tytułowa wtopa? Bo nastawiając się na to, że na wodzie będzie się trochę działo programowo nie zabrałem sprzętu foto a za rejestratora tego co się ciekawego działo miała robić kamerka. Myk okazał się taki, że przy mocowaniu jej na brzegu do kanu wyszło, że karta do niej została w czytniku. A czytnik w domu : ) A miałem się do tej pory za raczej dobrze zorganizowanego ; ) No bywa, pozostawało sięgać od czasu do czasu do aparatu w smartfonie.

Sam Dunajec? Jest oczywiście wart każdego dobrego słowa jakie się o spływaniu nim czyta, ale dla mnie nieco zaskakujące było to, że na wodzie działo się więcej (czy też było ciekawiej) już za przełomem niż na terenie parku. W kilku miejscach trzeba było się było naprawdę szybko ogarniać z manewrami. Przełom za to nadrabiał widokowo. Drugie zaskoczenie to to, że przed Sromowcami i za Krościenkiem trafiały się miejsca naaaaaaaaaaaaaaaprawdę płytkie. Generalnie rzeka na którą będę chciał jeszcze wrócić, tym razem nie traktując jej już jako treningu przed poważniejszym wypadem, ale tak dla niej samej i już zdecydowanie na dłuższym odcinku niż tylko Sromowce Wyżne – Nowy Sącz.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *