[AT] Salza 1/2 [ F + T ]

Pierwotny plan był taki by zacząć pływanie nieco poniżej Gußwerk i po krótkim odcinku wpłynąć w kanion Salzy, ale już rano na miejscu straciłem ku temu “wparcie” : ) Myszki i ostatecznie startujemy niżej. W sumie rozsądnie, bo to w końcu jej debiut na alpejskiej rzece, a sam kanion mimo że nie jest trudny to droga akurat omija, więc w przypadku jakichś problemów płynięcie w zespole tylko dwójkowym mogłoby oznaczać duże kłopoty. Wracając do tematu, to niżej oznacza parking na końcu jeziora zaporowego i położonej na jego końcu elektrowni. Po przebraniu się jeszcze tylko przeparkowuję samochód i ruszamy.

Myszka płynie Probe’m a ja Force’m zwanym dalej “psiakiem” albo “kundlem”. Salza w tym miejscu i przy poziomie 208cm na wodowskazie w Wildalpen (średni poziom wody) jest dość płytka i nie nastręcza większych trudności. Płyniemy relaksacyjnie, bez napinki na tempo. W sumie to chyba nawet zbyt relaksowo, bo mijając po lewej wodospady Kläfferquelle nawet nie wychodzimy na brzeg by się im przyjrzeć ze ścieżki poprowadzonej wzdłuż nich.

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

W każdym razie następnym razem (w końcu kanion wciąż czeka na odwiedziny) nie popełnimy tego błędu : ) Gdzieś po drodze po skończonym popasie zamieniamy się na łódki. Mam przy tym trochę obaw o to czy Myszka odnajdzie się na kundlu z jego dużo mniejszą stabilnością ale po przepłynięciu kilku kilometrów słyszę, że jest OK.

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Przez cały ten czas towarzyszące nam widoki na otaczające nas góry odbieram jako ciekawsze niż te, które miałem okazję poznać na poprzednim wyjeździe przez co nie opuszcza mnie pytanie: dlaczego poprzednio nie płynęliśmy tego odcinka? Poza widokami to do Brunn 2-3 razy fajnie buja, ale poza tym to naprawdę bardzo spokojny odcinek rzeki. Na wodzie tak na poważnie to zaczyna się dziać dopiero po minięciu tego punktu wejścia/zejścia.

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Do Wildaplen mijamy kilka rewelacyjnie niosących przy obecnym poziomie wody bystrzy. Uśmiech na twarzy Myszki pozwala mi się domyślać, że ma z takiego pływania niesamowitą frajdę : ) Choć jak sama później opowiada – raz na dużych falach dała się ustawić bokiem przez co była o machnięcie wiosłem od wywrotki.

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

W Wildaplen na kampingu robimy sobie małą przerwę – chcę obejrzeć jak przy obecnym poziomie wody wygląda największy próg na torze. Efekt jest taki, że obnosimy się z Mysim psiakiem a przez tor płynę tylko ja a ona robi zdjęcia. Statystykę z poprzedniego wyjazdu miałem taką, że na 5 spłynięć wywróciło mnie 2 razy. Mając to w głowie podpływam bardzo asekuracyjnie, ale tym razem próg nie sprawia większych problemów. Sam nie wiem czy to przez nabyte od tamtego wyjazdu umiejętności czy też przez nieco wyższy niż wtedy poziom wody. Pomagam się jeszcze Myszce zwodować i płyniemy dalej.

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Salza, Mysia Perć, NorthQuest, OC-1

Za Wildalpen a przed wejściem/wyjściem w Arzberghöhle ponownie mamy dużo frajdy na mijanych bystrzach i odcinkach z dużymi stojącymi falami, ale oboje zaczynamy już odczuwać te kilka godzin z wiosłem w dłoni i kończymy właśnie w Arzberghöhle. Stop idzie mi rewelacyjnie, bo do Wildalpen już po kilku minutach jadę z ekipą Czechów z Ostrawy. Wioskę przechodzę zahaczając przy okazji o drugi kamping by zapytać o ceny oraz w mijanym poidełku uzupełnić płyny i krótko za nią łapię samochód jadący gdzieś powyżej Brunn po kajakarzy. Stamtąd po nieco dłuższej przerwie ostatnie auto – już pod samą elektrownię. Na znany z poprzedniego wyjazdu kamping przyjeżdżamy tuż przed 17.oo czyli na otwarcie recepcji i po chwili wiemy już, że tutaj jest taniej niż po drugiej stronie rzeki, czyli tu zostajemy na noc. Po obiadokolacji robimy sobie jeszcze mały spacer po okolicy i po powrocie zalegamy w śpiworach.

Pobudkę mamy tuż przed 6.oo, a jej “sponsorem” jest hałasująca przy opróżnianiu koszy śmieciarka. Myszka szybko łapie komara, ja nie jestem w stanie, więc celem pobuszowania w necie wynoszę się z laptopem na sofę do pobliskiej wiaty : ) Pływanie zaczynamy przy kampingu, ja powyżej progu a Myszka poniżej. W drugim podejściu znów mogę się cieszyć pokonaniem go bez problemów, natomiast zaskakuje mnie coś innego – to mianowicie jak bardzo w kościach czuję poprzedni dzień :\ Okazuje się, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony, bo i Myszka czuje się podobnie. Pierwsze tego efekty mamy już na zakręcie za mostem gdy Myszka sama nie wiedząc czemu łapie kabinę. Podpływam szybko do brzegu, biorę rzutkę i rzucam. Źle bo uderza w kanu a ona jest po jego drugiej stronie. Myszka po kilkunastu sekundach nie mogąc utrzymać dłużej łódki w silnym prądzie puszcza ją i płynie do brzegu. Robi się z tego mała akcja pościgowa wspierana przez napływające akurat dwa kajaki. Po 1oo metrach sytuacja jest opanowana : )

Przygodę z Salzą kończymy na wszelki wypadek dokładnie w tym samym miejscu co wczoraj – na tym wyjeździe jeszcze będzie wiele okazji by wiosłować – na słoweńskich rzekach. Pozostało wrócić po samochód, spakować się i pojechać dalej. Jadąc w dół rzeki kilka razy zatrzymujemy się by rzucić okiem na rzekę, bo w tym roku raczej już tu nie wrócimy. Po minięciu Palfau ustawiam nawigację na Liezen by tam zatankować LPG i stamtąd pojechać prosto do Kobaridu na Sočę. Ale to już inna historia : )

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.