Orb już nie zajawkowo : )

W sumie w nawale codziennych obowiązków uciekło mi by zaprosić na krótką relację z naszego drugiego spływu na wypadzie w Masyw Centralny do Francji. Orb z pewnością będziemy wspominać za wymagające bystrza, kilka całkiem przyjemnych spławek naszego Dumoine przez zbyt kamieniste bystrza, fantastycznych widoków poniżej Tarassac i jednej z najbardziej klimatycznych miejscówek do spania w […]

Hamerák

Uwielbiam jak coś czego wcześniej nie planowałem “wypala” i na dodatek robi to naprawdę z hukiem : ) Tak było z tegorocznym Hamerakiem – dwa intensywne dni na wodzie. Dwa dni w poszukiwaniu suchych linii i jeden dzień na to by się przełamać na spłynięcie pierwszej kaskady z przekonaniem, że w Psiaku na koniec będzie […]

OCManie

Czeskie środowisko OC co roku spotyka się na jednym z rodzimych sztucznych torów. W tym roku w dniach 27-28 sierpnia były to Roudnice nad Łabą i miałem okazję w tym zlocie uczestniczyć : ) Dopisała pogoda, dopisała ekipa, tor też dopisał, a nawet sponiewierał kilka razy – ale to już inna bajka ; ) Poniżej […]

Trzy dni na Tarnie

Sobota Po dwóch dniach za kółkiem w końcu dojeżdżamy do Formares – pierwszego miejsca gdzie przy odpowiednim stanie wody można zacząć spływ Tarnem. Zanim jednak pojawiamy się na Pont du Tarn idziemy do marketu na zakupy. Po nich końcu jedziemy na parking przy moście. A tam … masakra! Jest tak płytko, że aż przykro. Co […]

Tarn + Orb / Zajawkowo

Pierwotnie latem miała być powtórka z mojej (bo dla Myszki jak by mniej ; ) ) ukochanej Skandynawii, ale jak przyszło co do czego i okazało się urlopu można wziąć tylko 11 dni to trzeba się było zacząć rozglądać za planem “B”. Takim od jakiegoś czasu był wypad z wiosłem w Masyw Centralny i pod […]

Salza – po raz trzeci :)

Mam do tej rzeki wielki sentyment bo to w był w końcu mój Alpejski debiut na białej wodzie : ) Tym razem trafiła się okazja zamoczyć wiosło z Rolandem, Gabi, Martinem i Angi. Poziom wody niski, więc zdarzyło się poszorować o kamienie i to był chyba jedyny minus tego wypadu. No może było ciut za […]

Beszczel

Wieczór na najwyższym wzniesieniu w okolicy. By trochę rozprostować kości po dniu dreptania kładę się na ławce – obok otwartego plecaka. Leżę sobie grzecznie i kontempluję odcienie stali na wieczornym niebie. Kątem oka w oddali dostrzegam jakiś ruch na ziemi. Lis. Lis? No lis. Tutaj? No tutaj. Podchodzi – najpierw szerokim łukiem i powoli sukcesywnie […]